Ci, którzy dobrze mnie znają, wiedzą też, że potrafię się z tym utożsamić. Pinagdaanan ko rin ang landas na 'yon at, 'ika nga sa Ingles, przeżyłem „o włos."
Śmierć Alyssy Alano (znanej jako „Ka Dea") i innych podczas starcia zbrojnego w Toboso w Negros Occidental to tragedia, która powinna rezonować znacznie głębiej niż taktyczne raporty i odruchowe, spolaryzowane reakcje w mediach społecznościowych. Z perspektywy sprawiedliwości tranzytywnej jej śmierć to nie tylko ofiara wojny; to głęboki symptom tego, co „nierozwiązane" w naszej narodowej narracji. To wyraźne przypomnienie, że dopóki korzenie konfliktu zbrojnego pozostają nierozwiązane, kraj będzie nadal tracił swoje najzdolniejsze umysły.
Śmierć uczonych w górach niesie za sobą przeszywający ból. Uczeni dekonstruują i wyobrażają sobie nowe światy. Kiedy młody intelektualista dochodzi do wniosku, że jedyną pozostałą przestrzenią dla jego działalności naukowej jest zbrojna rewolucja, oznacza to nasz failure w przekonaniu ich, że istnieją mniej drastyczne drogi. Za każdym razem, gdy student ginie w strzelaninie, tracimy potencjalnego architekta naszego przyszłego pokoju. Pozostaje nam puste lamentowanie nad tym, „co mogło być", gdyby ich błyskotliwość została wykorzystana do reform instytucjonalnych, a nie zgaszona w górskim starciu.
Ten lament nie jest dla mnie akademicki; jest głęboko odczuwalny. Znam przyciąganie tego wyboru i sam go doświadczyłem, znosząc wysoką cenę, która się z nim wiąże. Ale moje przekonania ewoluowały. Choć żale rewolucji są często uzasadnione, metoda walki zbrojnej często tworzy nowe cykle traumy, które sprawiedliwość tranzytywna stara się przerwać. Nie możemy budować „sprawiedliwego" społeczeństwa na fundamencie wiecznego rozlewu krwi.
Śmierć młodych uczonych podczas konfliktu zbrojnego stanowi systemowe niepowodzenie w zakresie rozliczalności, obejmujące zarówno państwo, jak i ruch rewolucyjny. Dla sprawiedliwości tranzytywnej rozliczalność wykracza poza pytanie o to, kto pociągnął za spust – chodzi o badanie struktur, które pozwalają na powtarzanie się takich tragedii.
W przypadku państwa i jego sił zbrojnych rozliczalność koncentruje się na zasadach Międzynarodowego Prawa Humanitarnego (MPH) oraz Zasad Użycia Siły (ZUS). Gdy strzelanina skutkuje nadmierną liczbą ofiar lub śmiercią osób, które mogły mieć możliwość poddania się, pojawia się szereg pytań dotyczących odpowiedzialności:
CPP-NPA stoi również wobec głębokiej odpowiedzialności etycznej i politycznej w zakresie werbunku i angażowania młodzieży.
Konkluzja jest taka: to porażka pokoju. Nalegając na zdecydowane pokonanie powstania ze strony wojska oraz na prymat walki zbrojnej ze strony ruchu – obie strony zamykają inne drogi, którymi uczeni mogliby dążyć do reform. Rozliczalność oznacza przyznanie, że trwanie przy wojnie jako polityce przyczynia się do samego „cyklu niezadowolenia", który uniemożliwia długotrwały pokój.
Ostateczna odpowiedzialność obu stron leży w ich wspólnym niepowodzeniu w przeniesieniu walki z pola bitwy na stół negocjacyjny.
Jako ktoś, kto kiedyś szedł tą drogą i odczuwał ciężar tych wyborów, widzę utrzymujący się brak rozliczalności po obu stronach. Państwo uzasadnia „zabójstwo" jako zwycięstwo dla pokoju, podczas gdy ruch przedstawia „upadek" jako chwalebne poświęcenie. Obie narracje są wygodną propagandą, ale obie są druzgocące dla rodzin i narodu. Musimy znaleźć sposoby dążenia do przemiany społecznej bez potrzeby uciekania się do broni. Pamięć o tych, którzy zginęli, nie powinna służyć jako paliwo dla dalszych konfliktów, lecz jako uroczysta motywacja do wypracowania trwałego rozwiązania. Pokój to nie brak walki; to istnienie systemu, w którym możemy walczyć o sprawiedliwość bez konieczności umierania za nią.
Trwałe rozwiązania wymagają, aby obie strony zaprzestały używania życia młodych ludzi jako waluty dla swoich odpowiednich agend. Prawdziwa odpowiedzialność oznacza pracę nad rozwiązaniem problemu bezrolności, ubóstwa i wykluczenia instytucjonalnego, które sprawiają, że „opcja zbrojna" jest atrakcyjna. Dopóki nie zajmiemy się tymi korzeniami, wszyscy ponosimy odpowiedzialność za „Alyssy", które nadal tracimy. – Rappler.com
Robert Francis Garcia jest autorem książki To Suffer Thy Comrades: How the Revolution Decimated its Own. Jest założycielem i obecnym sekretarzem generalnym organizacji praw człowieka Peace Advocates for Truth, Healing and Justice (PATH). Jest również zwoływaczem Transitional Justice League (TJL).


