Rada redakcyjna Washington Post opublikowała w czwartek druzgocącą ocenę najnowszego planu prezydenta Donalda Trumpa mającego na celu sabotowanie energetyki wiatrowej w Stanach Zjednoczonych.
Trump, który nienawidzi energetyki wiatrowej od czasu, gdy instalacja wiatrowa w Szkocji zmieniła widok z pobliskiego pola golfowego, wielokrotnie i fałszywie sugerował, że turbiny powodują raka, oraz wyolbrzymiał ich zagrożenie dla ptaków i życia morskiego. Od czasu powrotu na urząd jego administracja próbowała ograniczyć pozwolenia na energię wiatrową na gruntach federalnych i zamknąć istniejące projekty z bliżej nieokreślonych powodów „bezpieczeństwa narodowego".

Teraz przyjmuje nowe podejście: po prostu płaci deweloperom farm wiatrowych za rezygnację z projektów. Rada redakcyjna, która została przekształcona przez miliardera Jeffa Bezosa, właściciela Washington Post, by być bardziej „wolnorynkowa" w ubiegłym roku, potępiła nową politykę jako „niewłaściwą ingerencję" w sektor energetyczny.
„Departament Spraw Wewnętrznych zdaje się zapomniał, że Stany Zjednoczone desperacko potrzebują nowych mocy energetycznych. W rzeczywistości w tym tygodniu ogłosił, że zapłaci kolejnym dwóm firmom za niepodejmowanie amerykańskich projektów energetyki wiatrowej" – napisała rada. „Decyzja ta skutecznie unieważnia dzierżawy nowych farm wiatrowych u wybrzeży Nowego Jorku, New Jersey i Kalifornii. Łączna kwota wypłat wynosi 885 milionów dolarów, czyli tyle, ile deweloperzy już zapłacili za swoje dzierżawy."
Dzieje się to w momencie, gdy sektory gospodarki uzależnione od paliw kopalnych doświadczają poważnej inflacji z powodu wojny z Iranem.
„Urzędnicy administracji twierdzą, że firmy zgodziły się reinwestować swoje wypłaty w preferowane przez siebie projekty paliw kopalnych. Jednak nie ma żadnego mechanizmu zapewniającego, że tak się stanie. Nie ma też gwarancji, że takie umowy zaowocują nowymi mocami" – napisała rada. „TotalEnergies na przykład już w ubiegłym roku przeznaczyła ponad miliard dolarów na rozbudowę swojego zakładu skroplonego gazu ziemnego w Teksasie. Zwrot dzierżawy przynajmniej częściowo zrekompensuje tę istniejącą inwestycję."
„Polityka antywiatrowa ostatecznie wyznacza rząd jako arbitra zwycięzców i przegranych, zamiast bardziej efektywnego rynku" – napisała rada, konstatując: „Dlaczego rząd USA, obdarzony obfitymi wiatrami i linią brzegową, miałby płacić prywatnym firmom za niekonkurowanie? Byłoby to nierozważne w każdej chwili; jest to szczególnie głupie, gdy zapotrzebowanie na nową energię nigdy nie było większe."


