Wczoraj minęło 60 dni od początku nieudanej wojny Trumpa w Iranie. Konstytucja USA (Artykuł I, Sekcja 8) przyznaje Kongresowi uprawnienie „do wypowiadania wojny", a Rezolucja o Uprawnieniach Wojennych z 1973 roku — uchwalona pomimo weta Nixona — nakazuje wycofanie wojsk w ciągu 60 dni, chyba że Kongres przedłuży ten termin lub wypowie wojnę.
W czwartek sekretarz obrony Pete Hegseth stwierdził, że Trump nie potrzebuje zgody Kongresu, aby kontynuować wojnę po upływie 60 dni, ponieważ porozumienie o zawieszeniu broni z Iranem skutecznie zatrzymało zegar. (Trump powtórzył twierdzenie Hegsetha dzisiaj w liście do Kongresu.)
To oczywiście bzdury. Ale interesujące pytanie brzmi: dlaczego — skoro Republikanie mają większość w obu izbach Kongresu — Trump nie chce takiego głosowania. Dlaczego po prostu nie pozwolić Republikanom zagłosować za kontynuowaniem jego wojny i mieć to z głowy?
Oczywiście możliwe jest, że Trump obawia się, iż niektórzy członkowie Partii Republikańskiej mogliby zagłosować przeciwko wojnie — dołączając do wszystkich lub prawie wszystkich Demokratów głosujących przeciwko jej kontynuacji. Nawet nieznaczna przewaga głosów mogłaby wymusić debatę i wywrzeć presję na Trumpa, aby określił warunki i harmonogram wycofania się.
Ale istnieje łatwiejszy i bardziej bezpośredni powód.
Wojna Trumpa jest tak niepopularna, że kongresowi Republikanie nie chcą oficjalnie głosować na jej rzecz. Mając wybory śródkadencyjne za sześć miesięcy, wiedzą, że ich głosy popierające wojnę Trumpa mogą być im wypominane — zwłaszcza jeśli wojna się przeciągnie, lub jeśli ceny paliwa nadal będą rosnąć z powodu blokowania przez Iran Cieśniny Ormuz, lub z obu powodów jednocześnie.
Dali Białemu Domowi do zrozumienia, że zmuszenie ich do głosowania w sprawie wojny zaszkodzi ich szansom na utrzymanie kontroli nad Kongresem.
Tak więc kongresowi Republikanie wybierają wyjście tchórza: zgadzają się z Hegsethem i Trumpem, że takie głosowanie nie jest potrzebne, ponieważ zawieszenie broni zatrzymało zegar. Lub twierdzą, jeszcze bardziej absurdalnie (jak spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson), że w ogóle nie ma żadnej „wojny", a zatem nie ma powodu do takiego głosowania.
Republikanie w Kongresie nie są odważnymi ludźmi. Wręcz przeciwnie — mogą być najbardziej tchórzliwą grupą, jaka kiedykolwiek pretendowała do reprezentowania narodu amerykańskiego.
Robert Reich jest profesorem polityki publicznej na Uniwersytecie Berkeley i byłym sekretarzem pracy. Jego teksty można znaleźć na stronie https://robertreich.substack.com/.

