Wczesne głosowanie przed wyborami 16 maja rozpoczęło się w sobotę w atmosferze zamieszania dotyczącego tego, czy wszystkie wyścigi wymienione na karcie do głosowania nadal się odbywają.
Nawet zmotywowani wyborcy, którzy pojawili się w ciągu pierwszych kilku godzin, przyznali, że nie byli do końca pewni, czy wybory do Izby Reprezentantów USA nadal się toczą.

„Poszłam i zagłosowałam na tego, na kogo chciałam. Jeśli tego nie policzą, to ich problem" – powiedziała Betty Powers, która uczestniczy w każdych wyborach od 1968 roku, przed lokalem wyborczym w parafii East Baton Rouge.
Republikański gubernator Jeff Landry odwołał w czwartek wybory do Izby Reprezentantów USA, dzień po tym, jak Sąd Najwyższy USA orzekł, że mapa okręgów wyborczych do Izby Representantów w Luizjanie jest niezgodna z konstytucją.
Republikańska Sekretarz Stanu Nancy Landry, niespokrewniona z gubernatorem, oświadczyła, że głosy oddane w wyborach do Izby Reprezentantów USA w Luizjanie nie będą liczone. Mimo to kilku wcześniejszych wyborców i tak wybrało kandydata do Izby Reprezentantów na swojej karcie do głosowania.
„Coś jest opóźnione… ale nie wiem, czy dotyczy to parafii East Baton Rouge" – powiedziała Valerie Amato, która do lokalu wyborczego przyszła w koszulce ze zdjęciem prezydenta Donalda Trumpa i hasłem „I'm still here". Przyznała, że zagłosowała na kandydata do Izby Reprezentantów USA z przyzwyczajenia.
Karty do głosowania korespondencyjnego z wymienionymi wyścigami do Izby Reprezentantów USA zostały już wysłane, zanim gubernator ogłosił odwołanie wyborów. Biuro Nancy Landry również nie miało wystarczająco dużo czasu, aby przed rozpoczęciem głosowania osobistego usunąć nazwiska dotkniętych kandydatów z kart do głosowania.
„[Wyścig do Izby Reprezentantów] nadal tam był, więc na niego zagłosowaliśmy" – powiedział Evan Delahaye, mieszkaniec Baton Rouge, który głosował wcześniej ze swoim bratem.
„Martwię się, że będziemy musieli głosować dwa razy" – dodał.
Decyzja gubernatora Landry'ego o odroczeniu wyborów z powodu innego niż klęska żywiołowa lub kryzys zdrowotny jest wysoce nietypowa, jeśli nie bezprecedensowa, w Luizjanie.
Stan przeprowadzał wcześniej wybory do Izby Reprezentantów USA po tym, jak federalne sądy uznały okręgi wyborcze za niezgodne z konstytucją – ostatnio w 2022 roku. Wcześniej urzędnicy zgadzali się, że jest zbyt blisko wyborów, aby zmieniać mapę, i że nowe okręgi mogą poczekać do następnego cyklu dwa lata później.
Jednak Landry i inni republikańscy urzędnicy nalegają, że środowa decyzja Sądu Najwyższego jest tak daleko idąca, że wymaga zdecydowanego działania polegającego na odwołaniu wyborów, nawet gdy głosowanie korespondencyjne było już w toku.
Trump wywiera również presję na wybieranych urzędników GOP w całym kraju, aby przed końcem roku stworzyli jak najwięcej okręgów sprzyjających republikanom w Kongresie, zapewniając partii utrzymanie przewagi w Izbie Reprezentantów.
Sąd Najwyższy uznał obecną mapę okręgów wyborczych do Izby Reprezentantów w Luizjanie za niezgodną z konstytucją, stwierdzając, że stanowi urzędnicy zbyt mocno opierali się na rasie wyborców przy wyznaczaniu granic okręgów. W rezultacie Landry i republikańscy ustawodawcy mają stworzyć nową mapę, która wyeliminuje jeden lub oba okręgi ze zdecydowaną większością Afroamerykanów.
Odwołanie obecnych wyborów pozwala gubernatorowi i republikańskim ustawodawcom stanowym szybciej opracować nowe, bardziej konserwatywne okręgi wyborcze do Izby Reprezentantów USA.
W federalnych i stanowych sądach złożono szereg pozwów próbujących powstrzymać działania gubernatora i utrzymać w toku wybory do Izby Reprezentantów w Luizjanie. Jak dotąd żaden z nich nie odniósł skutku, ale kolejne orzeczenia sądowe mogą zapaść w ciągu najbliższych kilku dni.
W obliczu tej niepewności senator USA Bill Cassidy, republikanin, którego sporna kampania reelekcyjna figuruje na tej samej karcie do głosowania, był jednym z tych, którzy zdecydowali się mimo wszystko wybrać kandydata w wyścigu do Izby Reprezentantów, gdy w tym tygodniu poszedł wcześniej głosować.
Cassidy powiedział, że nie był przekonany, że sąd podtrzyma decyzję Landry'ego o odwołaniu wyborów i chciał zagłosować na wszelki wypadek.
Senator przyznał, że zgadza się z orzeczeniem Sądu Najwyższego w sprawie okręgów wyborczych do Izby Reprezentantów USA, ale był niekomfortowy z decyzją o odwołaniu tych wyborów na mniej niż 48 godzin przed rozpoczęciem wcześniejszego głosowania.
„Sposób, w jaki przeprowadzono te wybory, to niemal brak szacunku dla wyborcy" – powiedział Cassidy w wywiadzie dla dziennikarzy. „To dezorientuje wyborców… Powinniśmy służyć wyborcy, a nie politykom."


